Nużeniec
Wkrótce po powrocie z Dominikany (Boże Narodzenie 21') coś dziwnego zrobiło mi się z oczami, że mocno kłuły, szczególnie, kiedy spoglądałam na boki. Myślałam, że przejdzie, ale było coraz gorzej i w końcu, jak raz w Tłusty Czwartek 22', który był też dniem początku wiadomo czego, poszłam do mega przemądrzałego i wprost patologicznie zblazowanego okulisty. Orzekł, że to od suchego powietrza w mieszkaniu. Czy on aby na pewno żyje w tym samym matriksie, co ja? Tu się kupuje osuszacze powietrza do mieszkań. Tu się myje z grzyba i porostów ściany domów. No nic. Oddzielnie, zdawało by się, coś dziwnego urosło mi na prawej skroni (lewa trzyma się lepiej). Najpierw wyglądało niewinnie, jak krostka, ale nie znikło, rozrosło się i zaczerwieniło okolicę. Też liczyłam, że samo mi zniknie, bo przecież nienawidzę chodzić do lekarzy, ale w końcu trochę się przejęłam i pojechałam do ostatniego przejętego pandemią chirurga, żeby mi to wyciął. Przebadanie wycinka wykazało, że to nic groźnego...