Końcówka i Moszna
Ostatniego górskiego dnia podjechaliśmy do Jaworek pod kolejkę. Poszliśmy do rezerwatu Zaskalskie, bo jeszcze nie byłam - kiedyś obowiązywał zakaz wstępu. Nie doszliśmy do końca, bo Skalski Potok po deszczach wartko i głęboko rozlał się na całą drogę. A może tam zawsze tak jest? Wjechaliśmy kolejką na polanę nad Homolem, posiedzieliśmy, bo H. zawsze lubił to miejsce, ale mieli problem z kanalizą i średnio pachniało, więc wkrótce sobie poszliśmy. Młody miał ochotę na łąkę pod Wysoką (czasem są tam kleszcze, trzeba uważać). Pokontemplowaliśmy, owca nam się prawie oswoiła i zeszliśmy do wąwozu. H. długo wybierał miejsce godne postoju i wzbudzał wśród grup kolonijnych podziw swoimi parkurowymi umiejętnościami. Lubi się popisywać, niby mimochodem oczywiście. W Szczawnicy ostatni długi spacer, sery i tak dalej. 30.06 zaraz rano ruszyliśmy w drogę. W tym roku mam duużo lepszą kondycję, niż w zeszłym, mogę sobie pozwalać na przejeżdżanie całej Polski za jednym zamachem. Wtedy ledwo po god...