Długim przedmiotem smutnym
Jesienią H. i mi kończy się ważność paszportów. Zawsze zwracam na to uwagę, ponieważ do całego mnóstwa krajów nie można wjechać nie mając paszportu ważnego a to 3, a to 6, a to nawet 9 m-cy. Nie wiem, co im za różnica, skoro deklaruje się np. tygodniowy pobyt i okazuje bilet powrotny, no ale. Zaraz na początku lutego weszłam więc na stronę urzędu, żeby zabukować wizytę, bo napisali, że w związku z zarazą nie przyjmują petentów z ulicy, trzeba mieć wyznaczony termin. H. jest niepełnoletni, w związku z czym przy składaniu wniosku paszportowego muszą być oboje rodzice. Musiałam powiadomić, że już nie napiszę "poprosić" M. żeby przyjechał z Wro. Polecił mi zarejestrowanie nas na piątek lub poniedziałek, bo wtedy łatwiej mu urwać się z pracy. Trzeba było znaleźć dwa wolne terminy obok siebie, bo przecież nie zamierzałam jeździć do Koszalina oddzielnie w sprawie swojego paszportu, a oddzielnie w sprawie paszportu H., ani kwitnąć tam godzinami w oczekiwaniu na wejście w drugiej sp...