MiK, kręgi, oliwin syberyjski, jera
Jakoś na początku lata zaprzyjaźniłyśmy się z MiK. Zależało im. Prawie nikogo tu nie znają, ponieważ niedawno przeprowadzili się z innego końca Polski. Poznali się na FB profilu dla osób szukających innych ścieżek, są zakręceni na wiadome tematy. Jeszcze zimą potrzebowali pomocy energetycznej, trafili do sklepu, poznaliśmy się i tak poszło, bo ja tu obudzona i w ogóle. Młodzi bardzo, 28 lat, mogliby być naszymi dziećmi. Grzeczni, mili, uczynni (i śliczni). Spotykamy się na pogaduszki. Robimy sobie wzajemnie przysługi. Staramy się, żeby było mniej więcej sprawiedliwie, typu, że gdy M. kilka razy coś zrobiła dla nas, zaprosiłyśmy ją na sushi. Ona, ponieważ drukujemy jej etykiety na paczki, przyniosła nam pyszne ciasto. My starałyśmy się, żeby nie była zbyt samotna, kiedy K. wyjechał na dłużej, więc po powrocie on zaprosił nas na śniadanie do Portowej 28. Podoba mi się to. Że dbają o balans jak ja, albo Kor. To się rzadko zdarza. Ostatnio nawiedziła mnie matka i nieźle wydrenowała em...