Toruń
Jak widać po datach, informacje o samobójczej próbie Skąpego dostałam dzień przed wyjazdem. Gdybym wiedziała, jak się sytuacja rozwinie, od razu zajechałabym po Bibi. Na początku matka jednak tylko poinformowała mnie o zdarzeniu i tyle. Mniej więcej po Odrach gdy przedzieraliśmy się przez Bory Tucholskie, dostałam info, że będzie jechała, ale kiedy? No to spoko, może zdążę wrócić, nim coś się wyjaśni. Tymczasem dojechaliśmy do Kor. Zdecydowałam, że, jak często, zostawię u niej samochód. W miarę blisko wszędzie, parking dość bezpieczny, święty spokój. Nie chciałam u niej nocować, ponieważ udostępnia gościom straszliwie niewygodne łóżko, które podczas poprzedniego pobytu zadręczyło nam kręgosłupy. Poza tym ona śpi w pokoju przy łazience, a ja zawsze wstaję w nocy, co najmniej raz. Nie da się nie obudzić, gdy ktoś korzysta z WC, wiem, bo tam mieszkałam. Skoro świt znów Kor wstaje i zaczyna pracę zdalną, a nie ma komfortu zrobienia sobie herbaty, czy przygotowania śniadania, po...