Formentor
Idea wyjazdu akurat na Majorkę wzięła się w sumie stąd, że prawie tam z młodym pojechaliśmy jesienią. Wpłaciłam zaliczkę i dopiero wtedy dostałam szczegółową rozpiskę, z której wynikło, że mamy przesiadkę w Paryżu. Słabo mi się to uśmiechało, bo taka bliska destynacja, nic szczególnego, a po drodze przesiadka? Bez sensu i większe ryzyko wszystkiego. No ale trudno, straciłabym zaliczkę, więc przełknęłam. Tymczasem jakiś czas potem biuro napisało mi, że organizator zmienił termin powrotu - przedłuża pobyt o dobę. Możemy się zgodzić i wtedy bez dopłaty mamy o jeden nocleg dłuższy wyjazd, ale odstąpić od umowy i dostać pełen zwrot kosztów. Szukając wycieczki specjalnie zaznaczyłam, że interesują mnie wyłącznie sześciodniowe, bo nie chciałam zaraz od początku przeginać z nieobecnościami H. w nowej szkole. Do tego kwestia tej paryskiej przesiadki... Słowem, radośnie zrezygnowałam z Majorki, wykupiłam sześciodniowe Gozo i super. No ale wiadomo, trochę się już nakręciliśmy. Cieszyliśmy s...